noc przejrzysta, niby pojedyncza
a tu taka zmienna, jakze zamykajaca
ale co?
pragnienia? marzenia?
pojednania i sklocenia?
nie..
tyko tamtego roku.
para kochankow, naokolo nich tlum
oni na lozku inni zas stoja
nikt jakby nie zauwazyl zdazenia owego
i sie zdaje ze tych dwoch milosc polaczy
ze ich zwiarze na mocniejsze wiezy
ciala ku sobie, slowa nieistotne...
chwile juz pozniej tarzali sie w milosci swej
ona z zauroczonia, on ze znudzenia
pocalunkow nie nastawal kres
ani nawet granice ich pieszcot
spadlo to, niezauwazenie..
nic sobie nie przeszkodzili,
kazdy robil co swoje...
nadeszla chwila gdy sie puscili
oboje porozchodzeni na kanty swego ringu milosnego
oko kochanki pobieglo na drugi koniec sali
oko kochanka siedzialo.. i jakby go bolalo
taaa tak tylko wygladlo
oczy przyjaciol-to go uswiadamialo
i sam chyba wpadl
sam chyba siadl
zamyslil sie na chwile
i nogi zaniosly go jak najdalej
od swej 'ukochanej'
najwiekszy zal w tym wszystkim bylo
tego ze nawet go to nie zadowolilo
bo kto powiedzial ze latwa zwierzyna
w czasach kryzysu jest..
jedyna?
tlumaczenia byly zabawne,
czasem moze i realne
pawdy w tym bylo jednak tyle..
ze sie jakos z tego kryles.
ze pomowienia, ze sugestie
to tak wyobrazone kwestie
ile tam bylo streotypu
niz twojego typu
chcesz podobnie?
on mnie kochal, i latal i ganial
i cudowal i namawial
nawet rodzina uwierzona
przyjaciele przekonani
coz z tego?
zostala prawda bez mrzonkow
nie zakrapiana noca kochankow.
sobota, 31 stycznia 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz