czwartek, 27 marca 2008

mmm ;}



Myślę czasami co stać sie musi
Zmienić kolejność obrazów mnie kusi, bo
Każde spojrzenie, myśl czy zwątpienie
Znaczenie chyba ma...

moi kochani normalsi.
kochani. ten przymiotnik jest czasem tak gwałcony że aż mi go szkoda.
szkoda szczególnie gdy leci stamtąd skąd najbardziej nie powinien.

mam chyba tzw czas samorealizacji patrząc na moje wypracowanie o sensie życia pisane na zaśnięciu i total olewce.
tyle myśli. tyle słów mi jakoś ucieka a później największym problemem jest sobie je wystukać na tych głupich literach,które zresztą i tak spowodują,że odbiorca nie zrozumie zupełnie ich przekazywanej treści. bo ile miedzy klawiszami może być nastroju? Ile w tle na stonce?
rękopisy jednak miały te moc. opowiadania niosły tonacje,nastawienie...
i brakuje mi.

tej pięknej nocy...
właśnie.
a ja pragnę chwil. natchnienia i chyba ... .
spełnienia.

niepoprawni optymiści~>reaktywacja.

środa, 19 marca 2008

tylko blagam nie zalamuj rak...

w głowie powstają mi nowe idee. nowe ubieranie.nowe słowa i przypadki.
przy tym cisnące sie do oczy łzy o powód tych jakże głupich zachowań.
głupich? właśnie. jakże wiec ludzkich?
nie.nie przypisujmy wszystkiemu człowieczeństwa.
usprawiedliwianie siebie sięgnęłoby szczytu.

i zawsze ten sam ból.
nie akceptacja.
niezrozumienie.

i jakże to przykre w swej prostocie.

podczas kilku śmiesznych historyjek na owych rekolkach w gronie chórzystów marzyłam...
tak!
pragnę z całego serca.
chciałabym mieć.. skrzydła. prawdziwe.
ogromne.
dla ucieczki i pomocy
wytrzymania w zyciu
bez ich ciągłego niemożliwego..
pierdolenia.

poniedziałek, 17 marca 2008

when marimba rythms start to play...

tak.znowu zmiany. co do bloga to po prostu
zaczął mnie irytować ten nagrobny układ.

a tak w ogóle to trochę ich ostatnio dużo.

trochę nie tak miało wyglądać.trochę inaczej sie wszytko zapowiadało.
czyżby wstęp pomylił sie z treścią?
autor chyba zmienił koncepcje.
albo za dużo miał tego w mózgu gdy rozpoczął.
i jakże dobrze ze szczerość wzięła gore, bo nie ma nic gorszego gdy wciskamy komuś kłamstwo na sile. a nawet nie mamy pojęcia ze społeczeństwo oczekuje czegoś więcej.
zadziwiające prawda? ile razy to oszukiwanie siebie teoretycznie pozwalało nam przetrwać.
niee kochani słuchajcie.
w końcu i tak was to kiedyś dopadnie.
a później tylko sam...
"dialog"
z górą prawdy i rozpaczy utraconego blasku sztucznych lamp.


kwadraty.
czyli mam dość oblepiających facetów którzy jedyny cel w imprezie stawiają na przelizanie i obmacanie laski.
niee nie tak.
olałam.wytańczyłam.szykuje na następną ;D

czwartek, 13 marca 2008

next.



zapas wyczerpany,jak sie zdaje.
innym tez.
tyleze to innych mi szkoda.
czy naprawde to wszytko to fikcja? czy to naprawde bylo tak malo warte? az taka kruchosc?
a moze juz dawno,dawno temu..
mialo sie skonczyc.ale nie happyendem?
tak mi cie szkoda kochana.
tak mi zal. zal ze na swiecie nie trafilas na kogos siebie wartego.
a ty gnij potworo. reszta z nimi.
zlamanego serca nie warci! nigdy.

marze o tym drugim swiecie.o milimetr dalszego od obecnego.
taak... jak pisales.prawie nie oddalonego lecz mnie nie dotykającego.
bo?
czasem nie warto. po prostu...
chyba nie mialo sensu.




tak..boli mnie prawda,nie szczerosc.

czwartek, 6 marca 2008

pozytywnie ;]

popatrz w me oczy..
tyle w nich masz do ogladania
wez ma dlon

wciaz oczekujaca na twoja
staraj sie...
tymi gestami niepozornymi.
przez ze mnie tak zauwazalnymi

czuj.nie krepuj sie...

kochaj.na zawsze..
az nas zawiezie razem..
"na kraniec swiata"
i choc 10 lat mielibysmy czekac..
i jeden dzien sie pozniej spotkac.

ale jakie to byloby zblizenie..
przesycone miloscia
i namietnoscia do ciebie.

nie boj sie to nie boli..
przy mnie.
kiedy sie
rozumiemy
radujemy..wspolnie.
gdy cierpimy upiornie..
ale razem!
do konca...

nie przerazi nas czas ani miejsce.
dajmy sie porwac temu.
przeciez to takie...
piekne.