w głowie powstają mi nowe idee. nowe ubieranie.nowe słowa i przypadki.
przy tym cisnące sie do oczy łzy o powód tych jakże głupich zachowań.
głupich? właśnie. jakże wiec ludzkich?
nie.nie przypisujmy wszystkiemu człowieczeństwa.
usprawiedliwianie siebie sięgnęłoby szczytu.
i zawsze ten sam ból.
nie akceptacja.
niezrozumienie.
i jakże to przykre w swej prostocie.
podczas kilku śmiesznych historyjek na owych rekolkach w gronie chórzystów marzyłam...
tak!
pragnę z całego serca.
chciałabym mieć.. skrzydła. prawdziwe.
ogromne.
dla ucieczki i pomocy
wytrzymania w zyciu
bez ich ciągłego niemożliwego..
pierdolenia.
środa, 19 marca 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz