niedziela, 28 października 2007

dyskoteka gra.. i ma!




poki czas ci szanse daje..
moze tym razem inaczej.
tak dla odmiany..
bo.
'nianawidze monotonni'
wiecie co..?
kocham łukaszy.
wszytkich wokol.
i michalow
i bartkow
marcinow ( szczegolnie jednego ;D)
i zwijcie sie jak chcecie. ja i tak was kocham. zescie mi dali wiare.w siebie. w to ze nie skonczy to sie nigdy.
ze pomimo iz mam dzien zwalony. pomimo ze sa przeciwmnosci ku temu ze moze byc lepiej.
ja sie usmiechne.. dzieki wam moi kochankowie ;)
kiedys was potrzebowalam. teraz to odrabiam. bo teraz zawsze moge liczyc..
na was.;) ;*
kiedys i bym w to watpila.
ze klasa mi sie swietna zjawi.
wybaczcie za zwatpienia.

w sob ta byla kolejna nasza integracja. ktora to juz z rzedu?
hmm trudno ja nazywac integracja.
ale to lepiej brzmiaca gadka dla rodzicow XD

wyruszam juz w wt. przykro mi.
bardzo.a dlaczego??
bo kolejnego dnia z wami nie spedze..

ale siostry moje tez kocham.
tak slonce wiesz o kim mowie ;*

tylko zawsze sie trafi tak.
ze gdy pieknie jest.
ulozy sie.jak mialo..
dostalam to o czym zawsze marzylam
czego kazda z nas pragnie
to sie okazre ze to nie to.
i zawiedzenia.nie tylko..
z jego strony.

wybacz skarbie...
kochanie kumpelskie-to spasowalo.
i tak sie wlasnie skonczylo.
ale prosze cie..
prosze raz jeszcze..
nie gniewaj sie.
i daj sie dzgnac na przerwie.

wtorek, 16 października 2007

again and again.. why?



Samotna wsrod tysiaca...

Wśród ludzi miliona...
stroje... samotna.
Bez nikogo
i choć wokół mnie
tysiące przyjaciół
setki znajomych...
Ja stoję... samotna.
Jak ciało bez duszy..
bez serca
bez słowa...

Stoję nadal samotna.
Odezwać się nie mogę...
ciągła rozmowa zamyka me usta...
me myśli, me słowa
Samotna wśród ludzi tysiąca...
Słowo jak strzała
powraca jak bumerang...
i rani.. mnie.

Wydostać się chcą z piersi słowa...
lecz pomieści je tylko ma głowa...

a ja coraz bardziej zamykam się w sobie...
i krzykiem desperackim
me usta wyrazić by chciały..
sprzeciw!! ale na darmo..

Dusza już uciekać chciała...
ale obcięto jej nogi...
jak mnie język...

i konam za każdym
krokiem tej
"przechadzki"
I już tysiące myśli uciekło mi z głowy...
a gdy nadszedł koniec...
nie chciałam znać nikogo...
nawet siebie.

nigdy więcej...oby.

stary moj wiersz. co z tego? i tak sie powtorzylo
a fatum moje sie wypelnia
dniami czasami.

nalezysz do elity?
mysl sobie co chcesz.
ja juz cie znienawidzilam...

niedziela, 14 października 2007

stan.pomysl.i powiedz wreszcie co czujesz..



nienawidzisz jej
tego jak po tobie jedzie
z czego wiec sie smiejesz?
co ty robisz dziewczyno?
naprawde sadzisz ze warto sie osmieszyc?
tylko po to zeby on sie zasmial..?
uwazaj bo on leje z ciebie.
i nie lodz sie ze bedzie traktowal cie powaznie
i nie oczekuj ze bd traktowana jakbys tego chciala
no chyba ze pragniesz byc przez niego wciaz osmieszana
spojrz wreszcie realnie
bo los twoj ksztaltuje sie
nieublagalnie.


na wlasne zyczenie.
wciaz niszczysz sobie zycie...


--------------------------------------------


Miłości ma
Ze snów
Czy w realu dłużej zagościć byś mógł?

Tak… to był sen.
I to był ten. Mój kochany..
I choc nie wlasny
To dotyk twych ust
Nie daje mi spokoju
w dzien
I pragnąć chce
Powtórki.
Na bis.
Po prostu jeden ten maly
Pocałunek twój..

Mój piekny daj mi...
Chocby wspomnienie…
Po sobie.


taki sobie stary wiersz...


mach's gut!
^
juz teraz wiecie czemu mnie nie w mega na hp ;(

poniedziałek, 8 października 2007

a droga dluga jest.... kreta tez.

nie moglam nie spojrzec
nie moglam nie zajrzec
wybaczcie.
ponioslo mnie.
tyle ze to...
odbije sie kiedys na mnie.


jakos mnie tak ostatnio natchnelo...

Gdy los Ci przyjdzie tak
ze zbrzydnie ci ten świat
Nie załamuj sie!walcz!
Wiedz ze nie przyjdą z pomocą
ta jesienna pora
zmienić go z ducha mocą
i pokaz na co cię stać
bo nie obojętny jest ci ten stan
zobacz ze można
pokarz jak gorzka
rzeczywistość skłania cię
do przemiany.do decyzji
uwolnienia drzemiacej
w twej glowie wizji...

z nadzieja na akceptacje tych dni ktorych nie chcialam znac
na proste drogi wsrod petli zyciowych
natchnieniem na sens kolejnych dni...

still waiting...

sobota, 6 października 2007

Obiecane...

niezapomniane ;)





to bylo po francusku... ;p

heheh spoko.nie mam pojecia jak sie nazywa xD

ten to Adrian? a chyba...;D


Wsrod lisci miliona.
(leze samotna...)

organy for you ;* ;)

"to sie trzeba pochwalic we wsi..."panewniki rlz ;)


'płonie ognisko w..." katedrze xD


standardowo z patyczkiem ;p

sie popluł.







Ojoooj...



piątek, 5 października 2007

gdy koniec nadszedl juz...

Iris

I rzucam wszystko by cię dotknąć
Bo wiem, że czujesz mnie w jakiś sposób
Jesteś bliżej nieba niż ja kiedykolwiek byłem
I nie chcę wracać teraz do domu

I wszystko co mogę poczuć to ta chwila
I wszystko czym mogę oddychać to twoje życie
Bo wcześniej lub póĽniej to się skończy
Ja po prostu nie chcę cię stracić tej nocy

I nie chcę by świat mnie zobaczył
Bo nie sądzę, że oni zrozumieją
Gdy wszystko istnieje by zostać zniszczone
Chcę po prostu byś wiedziała kim jestem

I nie możesz walczyć ze łzami które nie przychodzą
Lub z chwilą prawdy w swoim życiu
Gdy wszystko wydaje się być niczym film
Krwawisz tylko po to by poczuć że żyjesz


wybaczam.bylo swietnie.
nie sadzilam ze tak powiem ;p
ale bylo warto ;)
szkoda jednak
ze Ciebie tam nie bylo
moze nastepny raz
los poprzeplata nas?

'teraz juz wiem...'
wierze w [*][*][*]


fotki na raz nastepny...