wtorek, 16 października 2007

again and again.. why?



Samotna wsrod tysiaca...

Wśród ludzi miliona...
stroje... samotna.
Bez nikogo
i choć wokół mnie
tysiące przyjaciół
setki znajomych...
Ja stoję... samotna.
Jak ciało bez duszy..
bez serca
bez słowa...

Stoję nadal samotna.
Odezwać się nie mogę...
ciągła rozmowa zamyka me usta...
me myśli, me słowa
Samotna wśród ludzi tysiąca...
Słowo jak strzała
powraca jak bumerang...
i rani.. mnie.

Wydostać się chcą z piersi słowa...
lecz pomieści je tylko ma głowa...

a ja coraz bardziej zamykam się w sobie...
i krzykiem desperackim
me usta wyrazić by chciały..
sprzeciw!! ale na darmo..

Dusza już uciekać chciała...
ale obcięto jej nogi...
jak mnie język...

i konam za każdym
krokiem tej
"przechadzki"
I już tysiące myśli uciekło mi z głowy...
a gdy nadszedł koniec...
nie chciałam znać nikogo...
nawet siebie.

nigdy więcej...oby.

stary moj wiersz. co z tego? i tak sie powtorzylo
a fatum moje sie wypelnia
dniami czasami.

nalezysz do elity?
mysl sobie co chcesz.
ja juz cie znienawidzilam...

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

o rany... blog niezwykły tak jak Ty... :* ale muszę Ci powiedziec że wiersze są piękne i takie... szczere. kocham cie siostra :*