powoli przechodzi
smak goryczy i łez
powoli opuszcza
mnie siła i sens
przez tych co tak kochać mieli
co mnie przez życie kierować chcieli
drogą łez, cierni i hartu
bez uczuc, bez żartu
swoim zdaniem umacnianym
swoją karą zastraszanym
ach ta miłośc ziemska
jakże boska i anielska
z założenia ogólnego
i jak żadko udanego
tyle na celu mieli dobra
a tu problem wychowania dziecka
bo najlepiej ci mysleli
że to tyle już wiedzieli
że to tyle już ci wiedzą
bo w życiu od lat siedzą
a tu przecież lata biegną
rozum stanął, myśli więdną
tylko czemu to tak bywa
ze na młodszych się wyżywa
bo zazdroszczą dogodności?
techniki, nowoczesności?
że zapomniano o godności
co im nie dał nikt w młodości
ach ta szkoda jakże wielka
że tą miłośc kończy sprzeczka
i pamiętaj! gdy moc padnie
'zamknij się' rzekną na pożegnanie.
wtorek, 2 grudnia 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz