wtorek, 2 grudnia 2008

powinnam kochac, ale nie mam jak.

powoli przechodzi
smak goryczy i łez
powoli opuszcza
mnie siła i sens

przez tych co tak kochać mieli
co mnie przez życie kierować chcieli

drogą łez, cierni i hartu
bez uczuc, bez żartu
swoim zdaniem umacnianym
swoją karą zastraszanym

ach ta miłośc ziemska
jakże boska i anielska
z założenia ogólnego
i jak żadko udanego

tyle na celu mieli dobra
a tu problem wychowania dziecka

bo najlepiej ci mysleli
że to tyle już wiedzieli
że to tyle już ci wiedzą
bo w życiu od lat siedzą
a tu przecież lata biegną
rozum stanął, myśli więdną

tylko czemu to tak bywa
ze na młodszych się wyżywa
bo zazdroszczą dogodności?
techniki, nowoczesności?

że zapomniano o godności
co im nie dał nikt w młodości

ach ta szkoda jakże wielka
że tą miłośc kończy sprzeczka

i pamiętaj! gdy moc padnie
'zamknij się' rzekną na pożegnanie.

Brak komentarzy: