zabralam sie za siebie. w koncu.
bawie sie petlami w pascalu i kombinuje w kazda lepsza.
poryte to wszystko ale jak sie dojdzie to czlowiekowi az lzej ze jest juz dalej.
zreszta jak w zyciu.
jakos nam sie latwiej idzie jak juz potrafimy wiazac te sznurowki zeby sie nie podknac.
a ja?
gdzies jednak probuje stac.
utrzymac sie przez chwile.
w porywach mysli,snow i wyobrazen..
i mam wrazenie ze wciaz upadam gdy cie napotykam.
i tak mi zle gdy cie przy mnie slysze.
i tak mi dobrze gdy cie wreszcie widze.
milosc w samochodach polega na posiadaniu.
szkoda ze tylko na tym.
wtorek, 8 lipca 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz