środa, 11 czerwca 2008

Erupcja zwrotna sumienia

boli. uwiera.
wciaz gryzie. nie daje spokoju...
czasem zdolasz o tym nie myslec. ale wroci
wierz mi. ze... zawsze wraca.

boli.
nie przestalo. co mialo byc to jeszcze nadejdzie
w swoim czasie.
mimo iz go tak przeklinamy.ze nie teraz. ze nie juz. ze za pozno..
masz byc przygotowany
jakoby ostatnia byla chwila w ktorej to czytasz.
w ktorej tu snisz. w ktorej tu...
kochasz.
tu zyjesz..
ale
to ty.

boli. gdy wlasnie usmiercasz blizniego.
przeciez nigdy nikt nie chce.
wszystko poszlo nie tak.
no to nie doszlo.
jakze logiczne.
wiec czemu tak komplikowane?

boli. kazdy dzien bycia.
gdy od siebie wymagasz.
oczekujesz ze na sile cos wmusisz.
oklamujesz siebie zeby w cos uwierzyc.
w chwili twego sumienia samo ci wszystko zwroci.
caly falsz. obludnosc okrutna.
podle co sie wstawia nam w cegielki zycia.

nie wpasowalo sie.
wybacz...

Brak komentarzy: