piątek, 4 stycznia 2008

do stracenia


zacmienie bombki.
wielka okragla moja bomba xD

po swietach,sylwku... a ja sie sklanialam do napisania nawet ksiazki.a o czym..? o moim pragnieniu.
spedzenia tych swiat w biedzie ale... wielkiej milosci. takie naiwne i glupie dla niektorych. gadajcie sobie co chcecie.
'wiecej doceniacie gdy czegos nie macie...'
a tu?
wiele kontrowersji.
wiele sprzecznosci
ale damy rade w tej rzeczywistosci
no jasne znow mnie bierze na wiersze..

czasem bym chciala zeby po mnie splynelo wszystko.zeby nie cierpiec.zeby o tym nie myslec.
zeby wreszcie miec jakis spokoj w tej glowie.
zeby..nie czuc?

albo i nie..
albo i wole ten chaos. tylko czasem pragne zglebic choc rabek tej tajemnicy krazacej wokol mnie.
bo tym razem to ja wychodze na tego durnego bezgranicznego optymiste.
to niszczy. gdy..
zbior A nie zachodzi w zbiorze B...
lub po prostu nie chce. gdy ich wspolna czesc to fikcja
zwykly bezczelny fotomontaż.
nie chce tak.nie chce sobie tym zawalac glowy.
juz za duzo takich bylo.
ale wreszcie mi sie udalo...
aj ciezko z tym bylo.
crt+alt+delete
i poszedl.
nie tak szybko. bo moze tylko wtedy ta kombinajca dziala
gdy masz czym zapenic ten wolny ram...
bo wtedy..jest lawiej.

Brak komentarzy: